Kwestia aborcji: opozycja w rozsypce

Dwa projekty

Wczoraj, dwa projekty zmian w prawie aborcyjnym trafiły do pierwszego czytania w Sejmie, ale jeden z nich, ten liberalny, już został odrzucony.

Pusty Sejm

Jako że wielu deputowanych PiS-u (ACRE) nie pojawiło się na debacie o projekcie „Ratujmy kobiety”, możliwym było, by opozycja przekierowała go do dalszej pracy w odpowiedniej komisji, jednak część posłów Nowoczesnej (ALDE) i Platformy (EPP) wylogowała się z systemu głosowania, lub nawet opuściła salę, przed właściwym głosowaniem. W wyniku tego, zwolennikom liberalizacji zabrakło 9 głosów.

Konsekwencje

Nieobecność 37 posłów opozycji rozzłościła ich partyjnych kolegów. Adam Szłapka (Nowoczesna, ALDE) uznał głosowanie za projektem „Ratujmy kobiety” za „obowiązek opozycji”. Chociaż Nowoczesna zarządziła 1000zł kary dla posłów, którzy udaremnili głosowanie, jedna z najbardziej rozpoznawalnych twarzy partii, Joanna Scheuring-Wielgus, w wywiadzie dla AIP, przyznała, że „rozważa opuszczenie partii”. Potwierdziła to również powtórnie WP, a później, wraz z dwoma innymi członkami, zawiesiła swoje członkostwo w partii.

Z drugiej strony, PO trudziła się z ustaleniem swojego stanowiska. Niektórzy członkowie, jak Rafał Trzaskowski, sugerowali, że w głosowaniu obowiązywała dyscyplina partyjna, zobowiązująca do poparcia projektu i że wielu członków ją złamało. Ewa Kopacz, była Premier RP, oraz Grzegorz Schetyna, obecny przewodniczący partii, oboje zadeklarowali, że Platforma chce „utrzymania konsensusu”, żeby zapewnić, że w Polsce nie ma „wojny ideologicznej”. Kilka godzin po tych deklaracjach, posłowie, którzy zagłosowali za projektem konserwatywnym, zostali wykluczeni ze struktur PO.

Zamieszanie okazało się być okazją dla polskiej lewicy, po tym jak w 2015 roku minimalnie nie udało jej się zdobyć reprezentacji parlamentarnej.

Dodaj komentarz